
|
Na Dalekim Wschodzie
Harbin (bo taka jest poprawna i obecnie
zatwierdzona pisownia) został założony w roku 1898 przez
Polaków na służbie zarządu kolei wschodnio-chińskiej. W
poszukiwaniu najkrótszej trasy pomiędzy Bajkałem a Morzem Japońskim,
ekspedycja kierowana przez inżyniera Adama Szydłowskiego wyruszyła
8 marca z Władywostoku i dotarła do brzegów rzeki Sungari dnia
11 kwietnia 1898 roku. Nazwa Halabin oznacza po mongolsku przeprawę
przez rzekę, a Chińczycy zmienili ją na Ha-re-bin. Tu Szydłowski
kupił gorzelnię i założył bazę budowy kolei. W pięćdziesiąt
lat później, gdy ostatni Polacy opuszczali Harbin w roku 1949,
miasto liczyło milion trzysta tysięcy mieszkańców, a dzisiaj
osiągnęło dwa i pół miliona.
Ogromny dziewięcioprzęsłowy most kolejowy na Sungari również
budowali Polacy. Projektował go i konstrukcję nadzorował Stanisław
Kierbedź (którego stryj, również Stanisław, był twórcą
znanego mostu w Warszawie). Kesony podwodne pod harbiński most
dostarczyła firma warszawska Konstantego Rudzkiego.
Mandżuria na przełomie wieku była krajem pustym, bo jej mieszkańcy
po podbiciu Chin w XVII wieku tam się przenieśli i zabraniali
Chińczykom osiedlania się w Mandżurii. Dopiero w roku 1911, po
upadku cesarstwa rozpoczęła się masowa emigracja chińska, głównie
z przeludnionej prowincji Szantung. Od początku stulecia, a
szczególnie po wojnie rosyjsko-japońskiej w latach 1904-1905 w
Harbinie zakwitło życie polskie. W roku 1913 rząd carski nakazał,
aby wszyscy katoliccy oficerowie batalionów kolejowych
rozkwaterowanych w Mandżurii przyjęli prawosławie. Mimo tych i
innych szykan, Polacy zbudowali dwa kościoły katolickie w samym
Harbinie i kilka kaplic wzdłuż liczących setki kilometrów
linii kolejowych. W roku 1911 założono gimnazjum imienia Henryka
Sienkiewicza, a w czerwcu 1918 powstało w Harbinie polskie
harcerstwo założone przez inżyniera Aleksandra Krzywca, Feliksa
Anioła i Benedykta Krzywca. Za wyjątkiem krótkiej przerwy w
roku 1920, drużyny harcerskie przy parafii Świętego Stanisława
przetrwały ponad trzydzieści lat, wychowując młodzież we
wspaniałych tradycjach polskich. Polskie mundury harcerskie oglądała
ludność chińska i cudzoziemcy co rok na procesjach Bożego Ciała,
przy grobach na Wielkanoc, w czasie obrzędów Wielkiego Tygodnia
oraz w każde lato na obozach.
Na skutek wojny i rewolucji w Rosji, Polonia mandżurska bardzo się
powiększyła i w 1921 roku liczyła około dziesięć tysięcy.
Papież Benedykt XV w grudniu 1921 roku odłączył Rosję
azjatycką od archidiecezji mohylowskiej. W roku 1925 wikariuszem
generalnym Harbina został ojciec Gerard Piotrowski, franciszkanin
bernardyn, który poprzednio spędził czternaście lat jako
misjonarz w Hankow na południu Chin. Był on niezwykle zasłużonym
i zdolnym administratorem, który mimo ciągle zmieniającej się
sytuacji politycznej w Mandżurii potrafił rozbudować placówki
katolickie, łącznie z seminarium duchownym, sierocińcami i
pomocą dla misjonarzy. Ojciec Piotrowski dożył późnego wieku
i z Japonii utrzymywał kontakt z rozproszoną po świecie Polonią
Mandżurską.
W latach 1921-1923 kilka tysięcy Polaków z Mandżurii repatriowało
się przez Japonię. W Harbinie życie polskie ustabilizowało się,
a nawet rozkwitło. Obie parafie, Klub "Gospoda Polska",
biblioteka, liczne organizacje religijne i charytatywne, dwie szkoły
powszechne, gimnazjum i drużyny harcerskie rozwinęły szeroką
działalność. Powstały polskie przedsiębiorstwa, jak cukrownia
w Aszyche (trzydzieści kilometrów od Harbina), tartaki, firmy
handlowe.
W latach 1922-1927 redaktorem "Tygodnia Polskiego" został
wybitny badacz Dalekiego Wschodu inżynier Kazimierz Grochowski,
który w roku 1922 założył w Harbinie "Manchuria Research
Society". Towarzystwo to skupiało naukowców wielu narodowości,
wydawało biuletyny, prowadziło imponujące muzeum i odbywało częste
zebrania naukowe. Grochowski nawiązał kontakty z jezuitami
francuskimi, ojcami Pierre Teihard de Chardinem i Licent w
Pekinie, którzy dokonali wielkich odkryć dotyczących
prehistorii Chin. W latach 1926-1928 inżynier Grochowski jest
dyrektorem gimnazjum polskiego w Harbinie, a w roku 1929 jedzie do
Polski jako delegat Polonii mandżurskiej na Pierwszy Zjazd
Polaków z Zagranicy. Odbywa rozmowy z kardynałem Augustem
Hlondem, rządem Rzeczypospolitej, informując o głównych
potrzebach Polaków na Dalekim Wschodzie.
Z innych zasłużonych dla Polonii mandżurskiej osób należy
przede wszystkim wymienić oddanych duszpasterzy: księdza
Aleksandra Eysmontta, księdza Witolda Zborowskiego, proboszcza
drugiej polskiej parafii księdza Antoniego Leszczewicza oraz następcę
księdza Wł. Ostrowskiego kanonika Godniewicza. Ksiądz Zborowski,
długoletni wykładowca w polskim gimnazjum, zginął w okresie
wojennym, gdy niezważając na godzinę policyjną podążał do
chorego parafianina. Ksiądz Eysmontt przyjechał do Harbina w
roku 1912, niedługo po epidemii dżumy w Mandżurii i wytrwał do
likwidacji Polonii, która nastąpiła w roku 1949. Wówczas ze
sporą grupą parafian dotarł do Australii. Około roku 1960,
przeczuwając zbliżającą się śmierć, ksiądz Eysmontt
porzucił spokój klasztoru i wyruszył w świat, aby odnaleźć
swoje owieczki. Odwiedził on blisko sto rodzin polskich z Mandżurii
osiadłych w Brazylii, w Stanach Zjednoczonych, we Francji, Anglii
i na terytorium Australii. Były to wzruszające wizyty i trudno o
bardziej podniosłe zakończenie pracy duszpasterskiej.
W latach 1928-1938 szereg maturzystów z gimnazjum w Harbinie
pojechało na studia do Warszawy, Krakowa i Wilna. Niektórzy, jak
znany sportowiec Walenty Kuczyński, wrócili do Harbina i z kolei
nauczali w gimnazjum polskim. W roku 1930 inżynier Grochowski założył
Polskie Koło Wschodnioznawcze z własnym muzeum.
Przez Harbin przewinęło się dużo księży, misjonarzy i
dyplomatów polskich. Najbardziej świetlaną postacią był
ojciec Maksymilian Kolbe, który odwiedził Mandżurię w drodze
do japońskiego Niepokalanowa.
Wybitny poeta i pisarz Stanisław Baliński był przez parę lat
polskim wicekonsulem w Harbinie. W nowelach swoich Baliński opisał
wkroczenie wojsk japońskich do Harbina w roku 1932. Kazimierz
Grochowski w swoich dziennikach z tego okresu notuje, że ojciec
Piotrowski i trzy polskie zakonnice Franciszkanki ratowali na
pobojowisku rannych żołnierzy chińskich. O własnych siłach
przenosili i zabierali tych, którzy nie mieli znikąd pomocy.
W roku 1933 przebywał w Mandżurii znany korespondent i reporter
Aleksander Janta-Połczyński. Razem z inżynierem Grochowskim i młodym
orientalistą Gwidonem Sadkowskim (który był także kierownikiem
bursy dla chłopców) Janta-Połczyński odbył ciekawą podróż
do ruin grobu Dżyngis-chana na bezdrożnych stepach krainy
Czarnego Smoka.
Polonia mandżurska może poszczycić się wielu wychowankami
swego gimnazjum. Teodor Parnicki został sławnym pisarzem, Julian
Samójłło profesorem kopalnictwa odkrywkowego na Akademii
Górnoczo-Hutniczej w Krakowie, a Jan Sołecki profesorem ekonomii
na Uniwersytecie Kolumbii Brytyjskiej w Vancouverze. Z wybitnych
polonistów, którzy uczyli w gimnazjum harbińskim profesor
Folejewski wykładał potem na uniwersytetach w Szwecji, w Stanach
Zjednoczonych i w Kanadzie, a profesor Bobolewski w Szkocji.
Na polu chwały żołnierskiej, wśród bohaterów Monte Cassino,
Melchior Wańkowicz wymienia nie tylko Zygmunta Siwka, ale szereg
innych harbińczyków. Podchorąży Siwek do Brygady Karpackiej
dotarł z Legii Cudzoziemskiej w Indochinach, inni trafili do
wojska polskiego wprost z Harbina. Zygmunt Siwek zginął, gdy
ranny na noszach kazał sanitariuszom schronić się przed nawałą
moździerzy niemieckich. W tych krwawych walkach o ruiny opactwa
na Monte Cassino zostali ranni harbińczycy: podchorąży B. Dąbrowski
z Piątego Batalionu Strzelców Karpackich i podporucznik W.
Tomaszewski, ułan karpacki, obydwaj weterani Tobruku i Gazali. W
bitwie brali udział harbińczycy: Stanisław Dróżdż odznaczony
orderem Virtuti Militari, kapitan Sudnik, porucznik Świderski (z
Dwunastego Pułku Ułanów, który zatknął flagę polską na
zdobytym klasztorze), Andrzej Zaleski, W. Kuczyński. Andrzej
Grochowski (syn Kazimierza) oraz podchorąży Bujnowicz, który
niedługo potem zginął w walkach nad Adriatykiem.
W sierpniu 1945 roku wojna dotarła do Harbina. Wylądował tam
radziecki desant. Japończycy mieli rozkaz swego cesarza, aby nie
stawiać dalszego oporu. Niedługo potem władzę przejęły chińskie
wojska Czang-kai-szeka, a następnie Mao-tse-tunga. Trzy duże
grupy polskie wróciły do kraju, inni dostali się przez Szanghaj
na Filipiny, do Australii i wreszcie do Południowej i Północnej
Ameryki. W roku 1949 Polonia mandżurska przestała istnieć, a
niedługo potem barbarzyńska "rewolucja kulturalna"
zniwelowała piękny polski cmentarz oraz przyległe do niego
cmentarze prawosławne i protestanckie. Śliczny kościół Świętego
Stanisława zamieniono na skład towarowy. Po śmierci
Mao-tse-tunga i likwidacji jego następców przywrócono trochę
swobód religijnych. Dzisiaj w kościele Świętego Stanisława
modli się mała garstka chińskich wiernych. Po Polakach w
Harbinie został piękny most i kościół, który może doczeka
się pełni wolności religijnej.
Andrzej GROCHOWSKI
Andrzej Grochowski urodził się w Mandżurii i
w tym kraju spędził swoją młodość. Jego ojciec był badaczem
Dalekiego Wschodu, założycielem harbińskiego Polskiego Koła
Wschodnioznawczego, zaś on sam walczył w armii Andersa i po
wojnie już nie powrócił do rodzinnej Mandżurii. Prezentowany
tekst, opublikowany pod tytułem "Jeszcze o Polonii mandżurskiej",
będący nawiązaniem do wspomnień Władysława Pelca, pochodzi z
"Naszej Rodziny" - 11 (482) 1984, s. 32-35.
|
|