.

 


Spis treści

Kościół wczoraj i dziś 
Św. Stanisław ze Szczepanowa
Człowiek moich marzeń
Maryja
Czy Kopernik jest filozofem?
Dylematy
 
 
 
 
 
Świadek XX wieku




E-mail

Archiwum

www.recogito.pologne.net

Recogito@
www.recogito.pologne.net



EDYTORIAL

Niejednokrotnie wielu zadawało pytanie: kim jest Jezus? Czyją mocą czyni cuda i znaki? Kto upoważnił Go do działań, których nie da się w pełni wytłumaczyć? Uzdrawiając chorych czy lecząc zranione ludzkie dusze, działał z mocy Boga czy szatana?
Istnieją osoby, które nie tylko nie są w stanie uwierzyć w żaden cud, ale też - niemal na własne oczy widząc różne znaki i doświadczając działania Bożego - nie są w stanie uwierzyć, że to Bóg objawia się w sposób wyraźny i jednoznaczny, że działając w ukryciu nie czyni nic na pokaz ani dla ostentacji a jednocześnie zadziwia tak samo jak niegdyś - gdy odpuszczał grzechy i kazał wziąć swoje łoże i iść.
Pan Bóg nie działa standartowo, nie jest na naszych usługach i - tym bardziej - nie postępuje według jakichś schematów i układów. I w tym kontekście trzeba patrzeć na Jego "tak" i "nie". "Bóg mi świadkiem, że w tym, co do was mówię, nie ma równocześnie "tak" i "nie"" - wyznał w Liście do Koryntian św. Paweł. Był jednocześnie świadomy, jak często i jak łatwo ulegamy owej pokusie działania na pokaz, uprawiania swoistej dyplomacji.
Jeśli chcemy uchodzić za uczniów czy świadków Jezusa, musimy być świadomi, że nie o to chodzi, żeby się pokazać ani o to, żeby ludzie nas podziwiali i szanowali, lecz o to, by poprzez nas - w różnoraki sposób - spełniała się wola Boga.
Cały problem, cała sztuka w tym, żeby nie było w nas zakłamania, żebyśmy umieli być prawi a jednocześnie autentyczni, żeby prawda życia odbijała się w naszym myśleniu i działaniu. Owa prawda kosztuje zawsze bardzo dużo i nie istnieje bez ofiary, bez cierpienia - ale nie ma innej drogi.
Często pytają nas ludzie: kim jest Jezus? Żadna odpowiedź nigdy nie będzie pełna ani wiarygodna, jeśli za nią nie będzie szło nasze "tak", nasze zaufanie Bożej sprawie.
Jezus objawił największą tajemnicę. Nie ukrywał jej. Zabrał kiedyś ze sobą Piotra, Jakuba i Jana, zaprowadził ich na górę wysoką i - jak czytamy w Ewangelii - przemienił się wobec nich. Dlaczego wobec tego - moglibyśmy zapytać - gdy nadejdzie czas próby, właśnie osoby blisko związane ze Zbawicielem pozostały ślepe i głuche, a nawet - jak się stało w przypadku Piotra - tchórzliwe? Dlaczego obcując niemal na co dzień ze swoim Mistrzem, zawiodły w najważniejszej chwili?
Warto w tym miejscu przypomnieć ofiarę Abrahama. Była ona rodzajem najcięższej i największej próby. Z ludzkiego punktu widzenia była i - jeśli spojrzeć na tamto wydarzenie chłodnym okiem - pozostaje zupełnie niezrozumiała. Właściwie tak samo niezrozumiała, jak ofiara Ojca Niebieskiego ze swego Syna. Ostatecznie jednak Abraham nie musiał poświęcić jedynego syna. Ofiara Jezusa wypełniła się od początku do końca. I to, co miało stać się największym poniżeniem, wręcz wstydem, ogołoceniem i cielesnym, i duchowym, stało się drogą do odkupienia. Jeden z francuskich pisarzy napisał kiedyś, że słabość Boga w żadnej religii jest nie do pomyślenia, zaś w chrześcijaństwie właśnie ta słabość staje się największą siłą. Dodać by należało, że siła - jeśli o chrześcijaństwo chodzi - bierze się z ofiary i zawierzenia a nie z ideologicznej propagandy czy zbrojnego oręża.
Refleksji, która skłania do przemiany a nawet i przewartościowania, wszyscy potrzebujemy. Nie chodzi o żadną ostentację ani o jakieś cierpiętnictwo. Chodzi o odwagę uzmysłowienia sobie: kim jesteśmy i jaka jest nasza rola. Albowiem - jak Piotr, Jakub i Jan, jak niegdyś Abraham - uczymy się być chrześcijanami, świadkami, zwiastunami Bożego Objawienia.
Łącząc "stare" z "nowym", w kolejnym Archiwum Pamięci, udostępniamy różnego typu świadectwa i zapraszamy na nasze internetowe strony.


Marek Wittbrot
redaktor 

 


  © Recogito.